Więcej informacji znajdziesz na naszym nowym portalu Budowa i remont
Brak rąk do pracy w budownictwie szacuje się już na 200 tysięcy ludzi. Błędy w systemie edukacji zawodowej i emigracja zarobkowa fachowców zbiegły się z największym od dziesięcioleci wzrostem inwestycji budowlanych. W planach jest jeszcze budowa autostrad i stadionów na Euro 2012. Kryzysowi ma zaradzić import pracowników z Ukrainy, a nawet Chin. Ale czy zaradzi?
Przygladając się ukraińskiemu rynkowi budowlanemu nietrudno zauważyć, że głownym kierunkiem emigracji fachowców budowlanych z tego kraju jest nie Polska, ale Moskwa. Dlaczego właśnie ona? W stolicy Rosji buduje się obecnie 80 tysięcy mieszkań rocznie o łącznej powierzchni 4,7 mln metrów kw. To ponad połowa tego, co w ciągu roku powstaje w całej Polsce. Średnia cena metra mieszkania w Moskwie wynosi obecnie 3,5 tysiąca dolarów, czyli więcej, niż w Warszawie. Srednia pensja w tym mieście to prawie 1000 dolarów. Fachowiec może zarobić w Moskwie dwa razy tyle, co w Polsce.
Skąd się to bierze? Dla bogatych Rosjan mieszkania w Moskwie i Petersburgu to praktycznie jedyna dobra lokata kapitału. Rosyjskie instytucje finansowe nie odzyskały jeszcze pełnej wiarygodności po kryzysie finansowym z końca lat 90., a giełda rozwija się słabo. W moskiewskie nieruchomości lokują więc pieniądze niemal wszyscy milionerzy z terenu byłego ZSRR.
Kolejna przyczyna, dla której Ukraińcy wybierają Moskwę, a nie Polskę, to system podatkowy. W Rosji po pół roku pobytu można rozliczać się według tamtejszych stawek, płacąc 13-procentowy liniowy podatek. W Polsce trzeba zapłacić ponad dwa razy więcej. Jeżeli ruch budowlany na wschodzie nie zmniejszy swego tempa w najbliższych latach (a nic na to nie wskazuje), pozostaje tylko jeden sposób uniknięcia poważnego kryzysu w branży - upowszechnienie nowoczesnych technologii budowlanych. Na ile są one przydatne przekonali się już Grecy kończąc “za pięć dwunasta” obiekty stawiane na Olimpiadę w Atenach w 2004 roku.
Autor: Maria Szcześniak | Data: 28/06/2007 |1 komentarz
Więcej informacji znajdziesz na naszym nowym portalu Budowa i remont
Kto wymyślił płytę gipsową? Przez cały XIX wiek w Stanach Zjednoczonych stosowano system lekkiej zabudowy zwany lath (zobacz zdjęcie). Były to drewniane stelaże, na które z dwóch stron nakładano kilka warstw gipsu, które po zaszpachlowaniu dawały gładką ścianę. W 1916 roku firma United States Gypsum Company wypuściła na rynek pierwszą płytę, w której gips był wprasowany między dwie warstwy wyjątkowo mocnego papieru.
Płyta została nazwana Sheetrock i do dziś nazwa ta funkcjonuje w USA jako synonim płyty gipsowej. Pierwszy raz na masową skalę użyto jej budując obiekty na Wystawę Światową w Chicago w 1933 roku. Mimo to nie zdobyła od razu szerokiej popularności. Przełomem była II Wojna Światowa.
Powołanie na front setek tysięcy mężczyzn, w tym fachowców od wykańczania ścian spowodowało, że usługi budowlane gwałtownie podrożały. Okazało się, że rozwiązaniem moze być Sheetrock. Gipsowa płyta była łatwa w obróbce i montażu, umożliwiała szybkie zakończenie budowy, a wiele prac wykończeniowych można było wykonać samemu.
Kolejny gwałtowny wzrost popularności płyty gipsowej nastąpił w 1952 roku, kiedy rozpoczęła się masowa migracja Amerykanów z centrów miast na przedmieścia, spowodowana upowszechnieniem samochodów. Wzmożony popyt na domy spowodował zapotrzebowanie na szybsze i w rezultacie tańsze technologie budowlane.
Dziś w 300-milionowych Stanach Zjednoczonych zużywa się ok. 12 metrów kwadratowych płyty gipsowej “na głowę” mieszkańca. Jak twierdzą fachowcy, zużycie wzrasta do 15 m.kw. gdy zaczynają wiać wyjatkowo silne huragany…
Więcej informacji znajdziesz na naszym nowym portalu Budowa i remont
Specjalista od strategii marketingowej firm i pierwszy w Polsce człowiek który postanowił zbudować pływający dom. Kamil Zaremba z Wrocławia jest dziś guru alternatywnego budownictwa w naszym kraju. Po niemal trzech latach walki z urzędami, dziesiątkach ekperymentów i prób z materiałami i konstrukcjami jest już bliski osiągnięcia celu. Jego dom na wodzie - którego projekt został zaprezentowany na konkursie architektonicznym pod patronatem firmy Knauf - jest już w budowie. Kamil Zaremba udzielił wywiadu dla www.knaufblog.pl.
Czy Pana pomysł oznacza rewolucję w budowaniu domów w Polsce?
KZ: Na razie wszyscy mi się przyglądają, czy zatonę w swoich marzeniach. Ale mam już listę 40 osób, zainteresowanych budową domu na wodzie. Czekają, aż mi się uda.
Jakie są największe przeszkody?
KZ: Pokonałem już niemal wszystkie, opisałem to szczegółowo w moim dzienniku budowy. Został mi już tylko jeden kwit do zdobycia - zgoda dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej na dzierżawę “gruntu pokrytego wodami”.
Dlaczego dyrektor nie chce udzielić zgody?
KZ: Zapewne boi się precedensu. W Polsce nie ma przepisów regulujących mieszkanie na wodzie. W przeciwieństwie do zwykłego zezwolenia na budowę, które urząd musi wydać obywatelowi po spełnieniu przez niego określonych warunków, w tym wypadku nie ma takiego obowiązku. Może mi wynająć nabrzeże, ale nie musi.
Jak to uzasadnia?
KZ: Dyrektor twierdzi, że mój dom będzie blokował swobodny przepływ wody w Odrze. Tłumaczyłem, że mosty też blokują, ale w odpowiedzi usłuszałem, że mosty to inwestycja publiczna, a mój dom taką nie jest.
Jaka jest więc szansa na zwodowanie domu w tym roku?
KZ: Nadzieja jest, bo posuwamy się w rozmowach. Ale muszę trzymać nerwy na wodzy i prowadzić politykę, bo przecież zawsze można wręczyć mi decyzję odmowną motywując to na przykład bezpieczeństwem powodziowym. A od tego nie ma odwołania.
Porozmawiajmy o Pana domu. Jaka będzie jego powierzchnia i koszt budowy?
KZ: Dom będzie miał 220 metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej i 107-metrowy taras górny. Na pytanie o koszt budowy zwykle nie odpowiadam, ale mogę zdradzić, że zamknie się on w granicach 1200-1500 zł za metr kwadratowy. Odpadają koszty działki.
Chce Pan zaparkować swój dom w okolicach wrocławskiej starówki. Ile kosztują mieszkania w tym miejscu?
KZ: Powyżej 10 tysięcy złotych za metr kwadratowy. A działek budowlanych w tej okolicy już nie ma. Zgłosiłem do dyrektora RZGW kilka możliwych lokalizacji, chociaż oczywiście najbardziej zależy mi na reprezentacyjnym miejscu w okolicach mostu Grunwaldzkiego.
Kiedy więc wodowanie?
KZ: Raczej na jesieni. Jesteśmy trochę ograniczeni technologią - pływający fundament domu będzie wykonany z betonu. Specjaliści twierdzą, że gorące lato nie sprzyja odpowiedniemu dojrzewaniu betonu, więc termin się przesunął. Wcześniej planowałem wodowanie w lipcu, na Dni Wrocławia.
A reszta konstrukcji - czy jest już gotowa?
KZ: Szkielet domu będzie ze stali - elementy powstają w kilku ślusarniach i stoczni rzecznej we Wrocławiu. Pokrycie z płyt stalowych wypełnionych ocieplającą pianką. To gotowe elementy.
Czy w środku domu zastosuje Pan technologię suchej zabudowy?
KZ: Płyt gipsowych raczej nie, bo konstrukcja będzie jednak narażona na pewne naprężenia - w końcu to pływający dom. Natomiast w łazienkach zastosujemy płytę cementową Aquapanel Knaufa, ze względu na jej wytrzymałość i odporność na wodę.
Więcej informacji znajdziesz na naszym nowym portalu Budowa i remont
Marcin z Płocka: Planuję zainstalowanie w domu ogrzewania podłogowego. Wylewka byłaby robiona na starych betonowych płytach nad stropem nieocieplonej piwnicy. Jakiej grubości powinna być wylewka, by nie obciążyła zanadto stropu, a skumulowała odpowiednią ilość ciepła?
Odpowiada Marcin Wieteska, szef działu technicznego Knaufa:
Zastosowanie wylewki na starych płytach stropowych jest możliwe, jednak należy do tego podejść z dużą dozą ostrożności. Wprowadzany tu dodatkowe obciążenie na strop często rzędu ponad 100 kg/m2. W połączeniu z obciążeniem użytkowym może okazać się, że przekroczona została granica obciążenia dopuszczalnego.
Taka ingerencja w konstrukcję budynku wymaga konsultacji z projektantem. Optymalna grubość wylewki przy ogrzewaniu podłogowym to 35 mm ponad górną powierzchnie rurki ogrzewania. Taka grubość zapewni odpowiednią stabilność wylewki.
Więcej informacji znajdziesz na naszym nowym portalu Budowa i remont
4 sierpnia w Szczecinie rozpocznie się wielkie wydarzenie - trzydniowy finał regat Tall Ship Races 2007. Do miasta wpłynie kilkadziesiąt ogromnych żaglowców z całego świata, a wraz z nimi setki mniejszych jednostek. Może powstać problem z przyjęciem takiej ilości jachtów ze względu na słabą infrastrukturę na Odrze oraz Zalewie Szczecińskim. Już dwa lata temu zrodziła się więc idea zbudowania domu na wodzie. Służyłby on jako pływająca marina, restauracja, centrum konferencyjne, miejsce do spędzania wolnego czasu a po regatach także miejsce do mieszkania na stałe.
By rozpropagować ten pomysł firma Knauf wraz z Fundacją Animatica ogłosiła w 2005 roku ogólnopolski konkurs architektoniczny pod tytułem „DOM NA WODZIE”. Wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania. Wpłynęły 54 prace z całego kraju oraz z Francji i Irlandii.Rozstrzygnięcie konkursu nastąpiło wiosną 2006 roku, a nagrodę Grand Prix zdobył zespół autorski Konrad Sienkiewicz i Łukasz Traczyk ze Stargardu Szczecińskiego, wówczas studenci Politechniki Szczecińskiej.
Idea opiera się na pomyśle domu szkieletowego, ustawionego na pływającym fundamencie. Poszycie konstrukcji oraz jej wykończenie od wewnątrz zakłada wykorzystanie płyt cementowych Aquapanel Outdoor oraz Indor firmy Knauf. Chociaż projekt domu na wodzie nie doczekał się realizacji w Szczecinie, jeden z projektów konkursowych, autorstwa Pawła Barczyka z Gliwic, został wykorzystany przez Kamila Zarembę z Wrocławia do zbudowania takiego domu na Odrze. Inwestycja jest już na ukończeniu, a o człowieku, który przeciera szlaki temu rodzajowi budownictwa w Polsce www.knaufblog.pl napisze w przyszłym tygodniu.